Superflat

Takashi Murakami, „Japan Supernatural”, 2019, Gallery of New South Wales, Sydney

W tekście „Superpłaska głębia” przybliżam czytelnikom „Przekroju” (nr 3573/2021) postać Takashiego Murakamiego i zainicjowany przez niego ruch Superflat:

Flat, płaskość, ma tu podwójne znaczenie. Z jednej strony odnosi się do dwuwymiarowości japońskiej estetyki (powiązanej zarówno z tradycyjnymi technikami, jak i najnowszą technologią), z drugiej – do płytkości kultury konsumpcyjnej. Murakami wydaje się jednocześnie celebrować konsumpcjonizm (sklepiki galeryjne nigdy wcześniej nie były tak ważne) i krytycznie go eksploatować. Jeśli Andy Warhol mówił, że biznes jest sztuką, Superflat ostatecznie rozmył granicę między sztuką wysoką a komercją. Murakamiemu wydaje się nie robić wielkiej różnicy, czy dany motyw pojawia się w malarstwie, rzeźbie, sztuce graficznej, na ubraniach czy na gadżetach, często traktowanych jako przedmioty kolekcjonerskie. Znajdziemy tu produkty dostosowane do klientów z różnych pó­łek konsumenckich, niemal na każdą kieszeń. Do najbogatszych adresowane są warte miliony dolarów obrazy i rzeźby, do mniej zamożnych – kolekcjonerskie figurki za kilka tysięcy, do pozostałych – ubrania z japońskiej sieciówki Uniqlo.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY NA STRONIE „PRZEKROJU”.

O Okamoto w „Przekroju”

Czytelnikom „Przekroju” (nr 3571/2220) przybliżam przybliżam postać Taro Okamoto, japońskiego artysty, autora Wieży Słońca w Osace:

„Sztuka to eksplozja!” – wykrzykiwał w reklamie telewizyjnej Tarō Okamoto, wcześniej bijąc w zaprojektowany przez siebie dzwon. Pierwotnie stworzył go z myślą o świątyni buddyjskiej. Każda z wystających z kolczastego kielicha dzwonu wypustek wydaje inny dźwięk. Obecnie nikt już nawet nie pamięta, co reklamował Okamoto, ale Japończycy do dziś kojarzą go z tym hasłem.

„Sztuka to eksplozja!” – w gruncie rzeczy niewielu artystów podpisałoby się pod tymi słowami, a co dopiero tworzyło i żyło zgodnie z tą dewizą. Nieustanne eksplodowanie jest dla artysty i niezwykle trudne, i wyczerpujące. Ale za każdym razem, gdy stykam się z twórczością Okamoto, mam poczucie, że właśnie nastąpiła jakaś erupcja. A w jej wyniku pojawiły się nowe formy życia, niedające się wpisać w żadne powszechnie obowiązujące klasyfikacje biologiczne. Gdy ja przyglądam się im, one równie zaciekawione też taksują mnie wzrokiem. Niemal wszystkie rzeźby Okamoto, chociaż zazwyczaj trudno nazwać je figurami, mają twarze, maski – czasami nawet więcej niż jedną.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY NA STRONIE „PRZEKROJU”

Na temat Okamoto pisałem na blogu przy okazji mojej pierwszej wizyty w Japonii, a o Wieży Słońca, gdy wreszcie pojechałem do Osaki.