Bliski Wschód, daleki Zachód

W „Dwutygodniku” recenzuję wystawę „Bliski Wschód, daleki Zachód” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, stanowiącą część programu Kyiv Biennale. Poniżej kilka wyimków z tekstu:

Rosyjska agresja na Ukrainę leży w centrum wystawy „Bliski Wschód, daleki Zachód” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, głównej odsłony Kyiv Biennale, które po raz kolejny solidarnie odbywa się w różnych miejscach Europy. Imponująca, zajmująca całe piętro instytucji ekspozycja zabiera widzów w różne regiony byłego Związku Radzieckiego i Bliskiego Wschodu, często naznaczone wojną lub strachem przed nią. Kuratorskie ambicje są jednak o wiele szersze.

[…]

Nikita Kadan

Kolekcja Dyczenki i instalacja Kadana ukazują ryzyko rozproszenia ukraińskiego dziedzictwa czy jego wygumkowania, jak miało to miejsce w Związku Radzieckim w czasach stalinowskich. Ale są też elementem trwającego procesu dekolonizacji ukraińskiej sztuki. Wśród publikacji rozłożonych na stołach „Ciszy w klasie” znalazł się katalog wystawy „W oku cyklonu. Modernizm w Ukrainie”, której polska, nieco zmieniona odsłona trwa do końca stycznia w Muzeum Sztuki w Łodzi. Pokazywana wcześniej w kilku europejskich miastach ekspozycja, m.in. w Royal Academy w Londynie, opowiada o ukraińskiej awangardzie przez pryzmat zmian politycznych, chociażby polityki ukrainizacji w pierwszej dekadzie istnienia Związku Radzieckiego, zakończonej w 1931 roku brutalnymi czystkami ukraińskiej elity intelektualnej. Gdy później Zachód odkrywał sztukę awangardową ze Wschodu, wszystkich twórców wrzucał do jednego worka „rosyjskiej awangardy”. Tocząca się wojna i ekspozycje takie jak „W oku cyklonu” czy „Bliski Wschód, daleki Zachód”, ukazujące skomplikowane relacje sztuki, polityki i kwestii narodowych, pozwalają zrozumieć kolonialne zawłaszczenie zawarte w tym terminie i z nim ostatecznie zerwać. 

Rzecz w tym, że dziś dużo łatwiej jest nadążyć za sztuką niż geopolityką. Pytania, które jeszcze kilka lat temu przynależałyby do gatunku politycznej fikcji, obecnie brzmią jak najbardziej na miejscu i budzą niepokój. Czy NATO wciąż istnieje? Czy Stany Zjednoczone to sojusznik czy wróg Europy? Jak długo przetrwa Unia Europejska? Kiedy Trump zaatakuje Grenlandię, a Xi Jinping Tajwan? Historia ciągle nie ma ochoty się skończyć.

Sama struktura Kyiv Biennale, wymyślonego na nowo w obliczu toczącej się wojny, jest funkcją geopolityki. Biennale w geście solidarności z Kijowem po raz kolejny nie odbywa się wyłącznie w ukraińskiej stolicy, jego główne wydarzenia i wystawy mają miejsce w zaprzyjaźnionych instytucjach w Europie, m.in. w Antwerpii, Dnieprze, Kijowie oraz Linzu. Wystawa „Bliski Wschód, daleki Zachód” w MSN-ie jest najważniejszą jego częścią.

[…]

Saule Suleimenvoa

Wysiłek kuratorów nie poszedł w stronę utopijnego kreowania alternatywnych wersji historii czy alternatywnych przyszłości. Wybrane przez nich prace, głównie zresztą instalacje wideo, tworzą raczej inną wizję międzynarodowej solidarności i sojuszy, opartą na antykolonialnym sprzeciwie. Dlatego w tekście wprowadzającym do wystawy sporo jest o „trajektoriach przemocy kolonialnej” czy „antyimperialnej alternatywie politycznej”. Taka wizja wymaga jednak rozszerzenia projektu europejskiego. I być może tu należy szukać utopijnego elementu tej wystawy – samo utrzymanie europejskiej integracji stoi dziś przecież pod dużym znakiem zapytania. 

[…]

Jestem przekonany, że pokazanie niektórych prac z Kiev Biennale nie byłoby możliwe na Berlin Biennale. Jak filmu „Otwarte morze. Offing” Oraiba Toukana, artysty jeszcze niedawno mieszkającego w Gazie. Jego praca opowiada o strachu i bezpośrednim zagrożeniu, które uniemożliwiają zwykłe codzienne życie Palestyńczyków. Oto decyzja o wzięciu prysznica wydaje się wiązać z ryzykiem – co, jeśli zginę, gdy będę w łazience? Przemoc wojenna przenika do wszystkich sfer życia. Majd Abdel Hamid, palestyński artysta urodzony w Damaszku, w niewielkich pracach z tkaniny tworzy białe hafty na białym tle. Niby nawiązuje do Malewicza, ale w rzeczywistości wyraża obawę o przetrwanie palestyńskiej kultury. Tradycyjnie kolorowy haft zwany tatreez, będący też często wykorzystywany jako forma protestu, w wydaniu Hamida niemal stapia się z bielą ścian.

Lawrence Abu Hamdan przygląda się niebu nad Bejrutem i nieustannej obecności izraelskich myśliwców, którą nazywa „rutynowymi aktami terroru”. Podobną perspektywę narzuca widzom – jego wideo wyświetlane na suficie ogląda się na leżąco. W „Pamiętniku nieba” (2024) chodzi jednak głównie o dźwięk – towarzyszące Libańczykom odgłosy przelatujących samolotów bojowych generują strach. Hamdan zastanawia się nad ich nieustannym wpływem na zdrowie psychiczne mieszkańców Bejrutu. 

Basel Abbas & Ruanne Abou-Rahme

CAŁA RECENZJA DO PRZECZYTANIA NA STRONIE „DWUTYGODNIKA”.